Dziś natrafiłam na YT na najnowsze nagranie konferencji oj. Augustyna pt „Co się zdarzyło w Gibea”.  Nie mogę się pozbierać po tym co usłyszałam… Jestem mocno zaniepokojona poglądami Augustyna. Co się stało z moim ulubionym ojcem kaznodzieją? Mam wrażenie, że to nie ten sam ojciec, którego kiedyś słuchałam namiętnie i który mocno przybliżał mnie do Boga. Nowy Augustyn krytykuje Kościół, Franciszka, Sobór. Oczywiście, że każdy może krytykować, ale  czy w ten sposób? Wzbudzając lęk, strach? Przepowiadając apokalipsę, koniec świata czy królowanie zła na świecie? Sugerując, że Watykan promuje homoseksualizm?

Ojciec Augustyn skupia się tylko i wyłącznie na tym co złe i demonicznne. A gdzie Dobra Ewangelia w tej konferencji? Gdzie nadzieja? Gdzie Jezus? Poza tym ojciec ma grono ludzi, którzy go słuchają i zastanawiam się, czy jest świadomy tego, że on też może się mylić w swoich poglądach (tak jak to wielokrotnie podkreślał w stosunku do papieża) i ciąży na nim odpowiedzianość za to,co mówi głośno i publicznie. Jestem przekonana, że jego słuchacze będą chłonąc jak gąbka wodę jego słowa, jego mysli i będą utwierdzać się w przekonaniu, że żyjemy w czasach ostatecznych. Może i żyjemy, ale czy to jest ważne? Czy nie ważniejsze jest głoszenie Miłości Jezusa do każdego człowieka? Czy nie ważniejsze jest głoszenie Kerygmatu lub nawoływanie do nawrócenia? W komentarzach pod filmem na YT ojciec Augustyn został obwołany prorokiem. Zapewne ojciec w tym materiale chce ostrzec nas słuchaczy, pokazać zagrożenia, uwypuklić to co może niewidoczne na co dzień, pokazać fakty, które mają nas przekonać do jego spojrzenia na świat. Tyle że ten swiat ojca Augustyna jest pełen wyuzdania, seksu, gwałtów, przekrętów, afer, demonstracji, wojen, podziałów itp. I tak jest. W takim świecie żyjemy. Tyle że jak będziemy się tylko na tej ciemnej stronie medalu skupiać to nie zobaczymy innej strony, tej dobrej, tej w której panuje pokój, miłość, wiara, nadzieja. I że są jeszcze dobrzy ludzie na tej plancecie…

Zyjemy w XXI wieku, mamy dostęp do mediów i doskonale wiemy co się dzieje w świecie. Boli nas, katolików, to wszystko co się złego dzieje i dlatego staramy sie modlić czy brać udział np w akcji Polska pod Krzyżem. Ataki na Kościół były, są i będą. Papież nie jest nieomylny i może błądzić. Kościół może stać nad przepaścią. I tak, za kilka lat kościoły w Polsce mogą być puste jak dziś na Zachodzie… Myślę jednak, że jeżeli Bóg jest żywy i nie umarł, w co my katolicy wierzymy to przecież mamy w Nim oparcie i w Nim jest nasza siła. Co mają powiedzieć męczennicy z pierwszych wieków, którzy szli na śmierć w Imię Jezusa? Może też nas to za niedługo czeka… Czy mamy się z tego powodu dołowac i tracić wiarę we wszystko co wokół nas? Albo się idzie za Jezusem, albo sie nie idzie.

Słuchając dziś Augustyna zawiodłam się ogromnie 🙁 Może źle go zrozumiałam? Oby! I jeszcze jedno… Ojciec mówił o podziałach w Kościele jakie obserwujemy obecnie chociażby wśród biskupów w Europie, a czy swoimi wypowiedziami nie dzieli on katolików w Polsce? Ma prawo do swoich pogladów, ale jest też kapłanem i prowadzi swoja owczarnię … no właśnie gdzie?