Czas nieubłagalnie płynie. Minęło prawie półtora roku życia w pandemii, a co się z tym wiąże życia w nowej rzeczywistości. Rzeczywistości, której scenariusza nawet najwięksi autorzy science fiction nie zdołali wcześniej napisać…

Pewne rzeczy jak np. maseczki, dezynfekcja rąk, dystans dobrze oswoiliśmy i już nie robią na nas tak dużego wrażenia jak na początku.

A jak ma się sytuacja w Kościele np. z przyjmowaniem Komunii Świętej na rękę? Wydaje mi się, że nadal jest ona dla nas obca, odległa i niegodna…

Dziś byłam w Łagiewnikach na Eucharystii. Przed Komunią ksiądz zaznaczył, że Komunia na rękę będzie rozdawana na środku bazyliki, a do ust przy stopniach ołtarza. Kościół pełen ludzi. Msza popołudniowa. Na moje oko 80 % wiernych przyjęło Komunię do ust. I po co to piszę? Nie dlatego, że boję się wirusa i uważam, że przyjęcie Jezusa na rękę jest mniej lub bardziej higieniczne. Nic z tych rzeczy. Piszę o tym dlatego, bo uważam że każdy z nas wierzących i praktykujących katolików ma teraz, w tym czasie pandemii niesamowitą okazję do adoracji Jezusa kilka sekund na własnej dłoni. Dlaczego unikamy tego typu adoracji? Dlaczego odrzucamy tak bliski kontakt z Naszym Zbawicielem? Nie pojmuję… A dyskusje o tym, która Komunia jest bardziej święta (na język czy na rękę) przemilczę…

Pamiętam jak w latach 90 oglądałam z babcią w TV msze celebrowane z naszym papieżem Janem Pawłem II z Rzymu. I doskonale pamiętam ten moment, kiedy pierwszy raz zobaczyłam kapłana rozdającego iernym Hostie na dłonie. Byłam dzieckiem, mieszkałam na wsi i mało w życiu widziałam 🙂 Zapytałam babcię, dlaczego tak się dzieje, dlaczego nie do ust. Babia odparła, że tak mają na Zachodzie :). I tyle w temacie… Potem na studiach pojechałam do Anglii i tam po raz pierwszy widziałam na ocznie udzielanie Komunii Świętej na rękę. Po studiach odwiedziłam koleżankę w Niemczech. I tam również Komunia była rozdawana na rękę. Faktycznie, moja babcia miała rację 🙂

A tak na poważnie. Jestem we wspólnocie, która od początku swego istnienia wzorowała się na pierwszych gminach chrześcijańskich. Komunia jest udzielana na rękę, tak jak robił to Jezus.. Łamał chleb  i podawał uczniom. We wspólnocie jestem ponad 8 lat i może na początku było to dla mnie nowe doświadczenie, ale nigdy nie miałam oporów ani zastrzeżeń. Dlatego też w czasach pandemii na szczęście nie miałam i nie mam dylematów moralnych czy dobrze robię stojąc w koleje do Jezusa, który za chwile dotknie mojej ręki 🙂

Dla mnie to bardzo osobiste spotkanie. To ważna chwila. Mam świadomość swojej grzeszności i tego, że ta moja dłoń robiła wcześniej  i robi teraz zło… Jestem świadoma tego, że ta moja dłoń na którą za moment spocznie na kilka sekund sam Jezus kiedyś może coś ukradła, kogoś uderzyła, napisała coś krzywdzącego do kogoś… I właśnie na tej mojej dłoni pojawia się Jezus! I tą moją dłonią Go dotykam. A On pragnie być na tej mojej grzesznej ręcę… Dla mnie to coś więcej niż wooow… Mam możliwość dotknięcia Jezusa, zanim go ucałuję 🙂

Kiedyś widziałam ukradkiem jak koleżanka ze wspólnoty głaskała z czułością Jezusa na swej dłoni zanim Go przyjęła do ust. Wzruszyłam się ogromnie. Zobaczyłam wielką miłość i czułość do Osoby, nie do kawałka opłatka. Ktoś powie, że przyjmowanie Jezusa do ust także może być pełne czułości i miłości. Oczywiście, zgadzam się. Ale jeżeli masz możliwość, aby Jezus dotknął także twojej grzesznej dłoni, zanim spocznie w Twoim sercu to dlaczego z tego nie skorzystać?

Czy to kwesta tradycji/przyzwyczajenia? Trudno nam przyjąć nowe? Źle znosimy nowości? Bo przecież Komunia na rękę w polskim Kościele to nowość.

Czy to kwestia wiary? Czy uważamy, że Hostia na naszej ręce już nie jest tą samą Hostią co w uświęconej ręce kapana? Znam osobę, które nie jest w stanie przyjąć Jezusa od nikogo innego (np. od szafarza czy diakona) tyko od kapłana, bo uważa że tylko te ręce są godne do udzielania Komunii Św.

A  może nam wszystko jedno i jak zostaliśmy „nauczeni” tak robimy przez całe życie? Trochę jak z regułką ze spowiedzi świętej?